Normal 
 0 
 
 
 21 
 
 
 false 
 false 
 false 
 
 PL 
 X-NONE 
 X-NONE 
 
  
  
  
  
  
  
  
  
  
  
  
 
 
  
  
  
  
  
  
  
  
  
  
  
  
        
  
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  
   
 
 /* Style Definitions */
 table.MsoNormalTable
	{mso-style-name:Standardowy;
	mso-tstyle-rowband-size:0;
	mso-tstyle-colband-size:0;
	mso-style-noshow:yes;
	mso-style-priority:99;
	mso-style-qformat:yes;
	mso-style-parent:"";
	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
	mso-para-margin-top:0cm;
	mso-para-margin-right:0cm;
	mso-para-margin-bottom:10.0pt;
	mso-para-margin-left:0cm;
	line-height:115%;
	mso-pagination:widow-orphan;
	font-size:11.0pt;
	font-family:"Calibri","sans-serif";
	mso-ascii-font-family:Calibri;
	mso-ascii-theme-font:minor-latin;
	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
	mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
	mso-hansi-font-family:Calibri;
	mso-hansi-theme-font:minor-latin;}

 

Już nie zobaczymy nigdy więcej jego wiecznie roześmianych oczu. Oscar de la Renta zmarł w poniedziałek wieczorem 20 października 2014 roku. Co pozostawił po sobie? Tysiące projektów, skrawków materiałów i skrawków pamięci, tysiące sukien ślubnych i wieczorowych, w których chodziły pierwsze damy Stanów Zjednoczonych (Jackie Kennedy, Hilary Clinton czy Laury Busz) i największe gwiazdy show-biznesu. Wreszcie tysiące uszczęśliwionych kobiet, które – zakładając kreacje Oscara de la Renty - czuły się najpiękniejsze na świecie!

Jedną z nich był serialowa Carrie Bradshaw – główna bohaterka kultowego już „Seksu w wielkim mieście”.

- To jest prawdziwa poezja – mówi Carrie Bradshaw, czytając fragment artykułu o najnowszej kolekcji Oscara de la Renty w Vogue’u.

- Oscar jest moim przyjacielem – odpowiada Aleksandr Petrovsky. – Powiem mu, że bardzo podoba ci się jego sukienka.

Niedługo potem „malinowe cacko” z kolekcji Oscar de la Renta Spring/Summer 2004 trafia do szafy serialowej Carrie Bradshaw.

Pamiętacie tę scenę, gdy Carie otwiera prezent od Aleksandra Petrovsky’ego? W środku eleganckiego pudełka, pod cieniutką, szeleszczącą bibułką niczym malinowa beza leży ona – suknia z metką: „Oscar de la Renta”.

- Dziś tylko Twoja poezja, nie moja – mówi Aleksandr Petrovsky i zaprasza Carrie Bradshaw na premierę „Traviaty” do nowojorskiej Metropolitan Opera.

Potem jest Metropolitan Opera. Jest Aleksandr. Jest Carrie.

- Ta muzyka, to miejsce, Ty – mówi do niej i zaprasza do tańca.

Jest Aleksandr. Jest Carrie i jest TA SUKNIA! Dekolt w kształcie łódki mocno zabudowany. Bez rękawów. Długość midi. Klasyczna, ale jednocześnie nowoczesna. Drapowana falbana XXL, doszyta w okolicach bioder, zamienia Carrie w primabalerinę. Lakierowany pasek uspokaja całość, wprowadza odpowiednie proporcje, podkreśla talię. Do tego srebrne sandałki i włosy spięte w koński ogon.

Zanim jeszcze zaczną tańczyć Carrie mdleje, a wraz z nią z teatralną gracją upada na ziemię malinowa suknia Oscara de la Renty. Historia romantyczna, historia baśniowa, historia jednej sukienki. Goodbye Oscar de la Renta!