Co jest największym modowym hitem tego sezonu? PELERYNA! Olivia Palermo, Blake Lively czy Lily Collins – to tylko kilka z wielu gwiazd, które jesienią zamieniły klasyczny płaszcz na ciepłą narzutę.

Wszystkie te stylizacje są dowodem na to, że moda kołem się toczy, bo współczesna peleryna ma historię sięgającą starożytności! Nosili ją władcy Grecji i średniowieczni królowie, weneccy kupcy i poeci epoki romantyzmu.

Moim zdaniem jedną z najpiękniejszych była peleryna „Amphitrite”, którą niespełna dziewięćdziesiąt lat temu zaprojektował wielki Paul Poiret.

 

- Bóg stworzył kobietę, a ja ją ubieram – mawiał Paul Poiret – legendarny francuski projektant Belle Epoque i prawdziwy modowy rewolucjonista. To on w ciągu zaledwie dekady zamienił obowiązującą na początku ubiegłego stulecia linię S na prostą I. Odrzucił ściskający talię gorset i pozwolił kobietom oddychać! 

Oczywiście to nie jedyna zasługa Paula Poireta. O wszystkich trudno opowiedzieć w jednej modowej historii! Zatem dziś tylko o pelerynie!

„Amphitrite” to jedno z ostatnich dzieł Paula Poireta (jego dom mody zbankrutował w 1929 roku). Powstała w 1926 roku, a modelką, która ją zaprezentowała światu była Denise Boulet – żona projektantka i jego największa muza.

– Moja żona jest moją wielką inspiracją – mawiał Paul Poiret, a ówcześni redaktorzy Vogue’a czy Harper’s Bazaar dodawali:

- Ta kobieta ma świetny gust i niezwykły styl!

Nowatorskim podejściem do mody Denise Boulet zachwycała się cała Francja i nie tylko! Josephine Baker, Lilian Gish, Peggy Gugenheim – to tylko kilka z wielu nazwisk, które często zaglądały do salonu Paula Poireta przy 5 Rue Auber. Wszystkie chciały wyglądać jak charyzmatyczna Denise, jak bohaterka „Baśni tysiąca i jednej nocy”, którymi tak bardzo inspirował się Paul Poiret.

Na „Amphitrite” nie odnajdziemy jednak orientalnych arabesek. Ten obraz to podwodne królestwo Amfitryty – żony Neptuna. Projekt wybitnego artysty międzywojnia Raoula Dufy’ego, z którym Paul Poiret niejednokrotnie współpracował przy tworzeniu tekstyliów.

– Nie jestem projektantem mody, jestem artystą – powtarzał Paul Poiret i rzeczywiście miał rację. Srebrzące się muszle, niemalże nagie ciała podwodnych nimf, pochwała zmysłowości i kobiecości – ta peleryna to nie jest zwykłe ubranie, to dzieło sztuki!

Sam tworzył sztukę i doceniał sztukę tworzoną przez innych. W swojej pracowni na przestrzeni kilku dekad zatrudniał takich mistrzów jak Paul Iribe, Georges Lepape czy wreszcie George Barbier.

 

„Król Mody” – tym określeniem nazwał sam siebie i rzeczywiście nim był. To on otworzył drzwi współczesnym projektantom, tworząc podwaliny wielkiej marketingowej machiny. To on wraz ze swoją żoną tworzył pierwsze prywatne pokazy mody czy sesje modowe. To on jako pierwszy projektant zdecydował się też na wykreowanie zapachu.

- Poiret jest wielbiony wszędzie. Był prawdziwą gwiazdą swoich czasów – mówi o nim Arnaud de Lummen – właściciel firmy Luvanis SA, która chce wskrzesić legendarny dom mody. Czy po 85 latach od upadku biznesu Paula Poireta jest to w ogóle możliwe? Wielu wierzy, że tak! Wielu bardzo by tego chciało! Ja z pewnością! Choćby dla takiej jednej peleryny…