Dzień targowy

Na straganie, w dzień targowy takie toczą się rozmowy…

Sobota, a więc w Milanówku wielkie warzywno-owocowe targowisko. Choć to połowa listopada, było tu bardzo kolorowo! Były panie marchewki, panowie pomidory i zacne dynie, które uśmiechały się do nas z każdego straganu.

Było dużo jabłuszek, a każda skrzynka to inny „jabłuszkowy charakterek”. Romantyczne Antonówki i kokieteryjne Championy. Nieśmiałe i wiecznie rumiane Lobo, a na końcu elegancka Gala.

Obok jabłuszek prawdziwe królowe jesieni – gruszki. Tosi udało się nawet dorwać panią gruszkę w rozmiarze XXL ;)

Postanowiliśmy pokazać Tosi na czym polega sztuka targowania, ale okazało się to zbyteczne. Nasza córa sama kupiła część warzyw i owoców.

- Poproszę te zielone kuleczki. Te, co wyglądają jak mała sałata – powiedziała do pana sprzedawcy, wskazując na brukselkę. Sama wybrała i sama kupiła, a więc może i sama też zje..? Jest pewien plan: karmelizowana brukselka z orzechami… Powinno się udać!

Co stragan to inna atrakcja, ale chyba największą gwiazdą milanowskiego targowiska był jedna z ekspedientek!

- Lepsza zabawa niż w supermarkecie, co? – powiedział tata do Tosi.

– Yhm…   odpowiedziała uśmiechnięta.