Wiatru Czas i wyprawa po kasztany!

Jeśli jesień to oczywiście kasztany. Tosia oszalała na ich punkcie i jeśli jakiś kasztan znajdzie się w zasięgu jej wzroku, niedługo potem trafia do kieszeni, a stamtąd do kasztanowej kolekcji.

Kasztanowe szaleństwo trwa! Podczas spaceru po parku w moim rodzinnym mieście Tosia postanowiła pobić rekord. Zebrała całą reklamówkę kasztanów. Działo się to w przeciągu zaledwie pół godziny! Pomagała jej babcia i mama, ale i tak wynik jest imponujący: reklamówka pełna kasztanów, która waży co najmniej 5 kg!

Ktoś być może zapyta: ALE PO CO TOSI TYLE KASZTANÓW?! Cóż, na to pytanie nie poznałam jeszcze odpowiedzi, bo chyba sama Tosia nie wie dlaczego świecą jej się oczy na widok kolejnej rudej kulki nieśmiało połyskującej wśród traw.

Część z nich zamieniła się w kolekcję zwierzaków (kasztanowy buldog taty zrobił największą furorę!), ale co zrobić z resztą? Jeśli macie jakiś pomysł, czekam na komentarze!

Tymczasem zapraszam was do obejrzenia zdjęć z naszego kasztanowego spaceru. W rolach głównych oczywiście kasztany oraz cudowna, cieplutka i po prostu genialna czapka polskiej marki Wiatru Czas, którą tworzą dwie zdolne kobiety: córka i matka. Świetna, ręczna robota, która ogrzeje uszy każdego malucha, i nie tylko malucha! Zajrzyjcie na ich konto na Facebooku lub Instagramie!