Jesienne porządki w ogrodzie

Jesień ma wiele twarzy, a jedną z nich są jesienne porządki w milanowskim ogrodzie. Mamy swój, ale tym razem zajrzeliśmy całą rodziną do ogrodu cioci Zosi. Więcej było spacerowania, odkrywania i wąchania niż pracy, ale i tak bardzo przyjemnie…

Były cebulki kani, które trzeba wykopać przed pierwszymi dużymi mrozami. Była smutna szklarnia bez warzyw, w której wisiały „włosy” po słonecznych pomidorach. Był stary, zardzewiały klucz znaleziony na trawie – nie wiadomo od jakiego zamka i niewiadomo po co.

Była wreszcie ostatnia, jesienna malina i… malowany kubek wujka Wojtka, pamiętający czasy podwieczorkowego kakao w PRL-u.

Malowniczo, choć już szaro, z nostalgią, choć wciąż ciepło dzięki ciepłu ogródkowego ogniska, zielono, choć zielenią oliwkową, uśpioną, czekającą na biel śniegu...

Gdy oglądam te zdjęcia, myślę, że jesień chyba nie była taka straszna..? A Wy co o nich sądzicie? :)