Mleczyk i ostatnie śniegi zimy

Może będziecie się śmiać, ale ta stylizacja kojarzy mi się tylko z jednym - sceną z filmu „Epoka lodowcowa”, w której Sid, głosem wspaniałego w tej roli Cezarego Pazury mówi… „O, ja cię! To mlecyk! Chyba ostatni w sezonie.”

Chyba domyślacie się dlaczego? Kolor mojego płaszcza do złudzenia przypomina mi przydrożnego mlecza i stąd pomysł, aby właśnie tak zatytułować ten przedwiosenny zestaw.

Tu jest odwrotnie. To nie mleczyk ostatni, ale… pierwszy, choć obiecuję, że jeszcze nie raz na moim blogu będzie mleczykowo! ;)

Tłem do sesji są ostatnie śniegi warszawskiej Agrykoli, a wszystkie zdjęcia powstały podczas niedzielnego spaceru do Łazienek Królewskich. Tło dość szare, pozimowe i podobnie jest w moim modowym zestawie. Jest szary sweterek z trzema kryształowymi guzikami na karku i szara, wełniana spódnica w mega kratę. Muszę przyznać, że ostatnio powoli przekonuję się od szarości, choć bardzo, bardzo powoli…

Jest wreszcie odrobina miodu w postaci skórzanego paska i odrobina pieprzu, czyli niezawodne oficerki i pan kapelusz. Do tego szczypta fuksji na ustach, ot taki kaprys fanki kolorów. Jak to wszystko razem smakuje? Cóż jak ostatni, a może właśnie pierwszy, mleczyk sezonu!

 

 

Płaszcz jak mleczyk - vintage

Szary sweter - ZARA

Spódnica w kratę - vintage

Oficerki - vintage

Pasek i kapelusz - vintage

 

Zdjęcia: Łukasz Kubuj