Przygoda botaniczna

Tutaj zawsze jest lato, choć wciąż jesteśmy w Polsce. To miejsce to ogród botaniczny w Oliwie, w którym wypada nucić tylko jedną piosenkę: „Zielono mi i spokojnie, zielono mi…”

Latem można tu nie tylko usiąść wśród pachnących róż, poznać zapach anielskich trąb i zakochać się szklistych pnączach. Można też zobaczyć, jak wygląda profesjonalny ul dla dzikich pszczół albo całkiem spontanicznie zajrzeć do zabytkowej palmiarni, w której rosną aloesy, agawy, opuncje i bananowce. Jeden z nich właśnie owocował! Jest tu tropikalnie i klimatycznie, bo palmiarnia jest niewielka, a turystów – nie wiedzieć czemu! – jak na lekarstwo.

Właśnie w tym zielonym królestwie pojawiłam się ja i kawałek MOJEJ SZAFY. Tym razem w roli głównej pasiasta, plisowana spódnica Max Mary. Wpadła mi w oko w second handzie z powodu pasków, które skojarzyły mi się z pasami łowickimi. Kto by pomyślał, że ludowe paski tak szybko wylądują w tropikach?! W sumie pasują całkiem nieźle, bo zieleń przypomina tę z egzotycznych liści, a pomarańcz do złudzenia przypomina kolor rybek pływającym w niewielkim oczku.

Obok pasiastej spódnicy ludowo-tropikalnej jeansowa kurtka i czarny top, a na nogach szare szpilki. Ja bardzo lubię tę stylizację, a co wy o niej sądzicie?

Zachęcam was do szperania w second handach i odwiedzania takich nieco miejsc jak to – odkrywania „światów zapomnianych”.