Amore pomidore

Bawełniana, kakaowa, trzcinowa, a jaka w Polsce może być plantacja? Oczywiście pomidorowa! Kilka krzaczków pomidorów miałam w tym roku na tarasie, ale moje pojedyncze pomidorki nie mają szans wygrać z „klęską urodzaju”, którą co roku przeżywa teść Krzysztof.

Na tej właśnie pomidorowej plantacji kilka tygodni temu pojawiłam się ja i cała moja rodzinka oraz kawałek MOJEJ SZAFY.

Pomyślałam, że migocząca zieleń pomidorowych i ogórkowych krzaczków to idealne tło do pokazania jednej z letnich sukienek. Tym razem w roli głównej pani niebieska z miękkiego jeansu. Oczywiście vintage.

Idealnie wkomponowała się w kolorystykę pomidorowej szklarni, a duże kieszenie przydały się do zbierania pierwszych czerwonych okazów. W środku nie tylko piękne światło, ale i zapach! Aromat pomidorowych, kosmatych pędów – nie do podrobienia! Swoją drogą czy ktoś już wymyślił perfumy o zapachu pomidorowych liści? Ja jestem zdecydowanie na TAK!

Tosia też bo uwielbia pomidory pod każdą postacią. Bardzo mnie to cieszy, bo na inne warzywa nie reaguje tak entuzjastycznie. Choć z drugiej strony, pomidor to chyba nie jest warzywo...

Tosia i pomidory

 

Wracając do MOJEJ SZAFY, tym razem postawiłam na casualowy, weekendowy zestaw – sukienka + trampki. Jest prosto, ale esencjonalnie i mam nadzieję, że wam smakuje co najmniej tak bardzo, jak polskie pomidory! A na deser jedna z moich ulubionych jesiennych piosenek!

LUBICIE MOJEGO BLOGA? POLUBCIE MÓJ PROFIL NA FACEBOOKU I INSTAGRAMIE! ZAPRASZAM!