Fiołki, borówka i lodowisko

Na ten moment moje łyżwy czekały trzy lata! Musiało wydarzyć się kilka rzeczy, aby się udało. Po pierwsze, spory mróz. Po drugie: wolne przedpołudnie. Po trzecie, spore chęci, bo mnie wygonić z domu w środku zimy wcale nie jest tak łatwo. Wreszcie udało się! Łyżwy, które Święty Mikołaj przyniósł mi pod choinkę zadebiutowały na stawie w Parku Potulickich.

Tak, tak, dobrze czytacie. Mróz był spory, a staw zamienił się w ogromne, naprawdę wielkie lodowisko. Przyznam szczerze, że na większym w życiu nie jeździłam. Było więc naturalnie i w przyjaznej atmosferze, bo oprócz naszej trójki (mama, tata i Tosia), pojeździć na łyżwach przyszła chyba połowa Pruszkowa.

Wraz z łyżwami i dużą dawką pozytywnej energii na lodowisku pojawił się kolejny kawałek MOJEJ SZAFY. Tym razem w roli głównej soczysta borówkowa czerwień oraz tiulowe fiołki sukienki vintage. Wyszło kolorowo i w paryskim stylu. Mam nadzieję, że wam się podoba!

Moja szafa:

Fiołkowa sukienka - vintage

Berecik - F&F

Wełniany żakiet, torebka i rękawiczki - vintage

Sweterek norweski - second hand

Łyżwy - Święty Mikołaj

Szafa Tosi:

Kurtka w łezki - second hand

Spódniczka - prezent po siostrze

Buty - Deichmann

Czapka - vintage