Pyjama party i lokomotywa

Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.

Tak zaczyna się kultowy wiersz pana Juliana Tuwima, który recytują z pamięci kolejne pokolenia. Znała go moja babcia, znałam go ja, a teraz mój chrześniak. Gdyby dotarł z nami w to miejsce, byłby z pewnością zachwycony! Gdzie jesteśmy? W Muzeum Ełckiej Kolei Wąskotorowej. Jest końcówka deszczowego lata, a my na przekór pogodzie zwiedzamy Mazury.

W kropelkach kapuśniaczka zwiedzamy kolorowe ciuchcie, zaglądamy do maszynowni i kotłowni, wdrapujemy się na wielkie koła, których średnica jest większa ja! Te kolorowe pociągi, nawet jeśli już od dawna stoją w miejscu, potrafią przenieść nas w czasie!

Zobaczcie też: Słodkie retro i niedziela-karuzela

W tle lokomotywy, a na pierwszym planie MOJA SZAFA, z której tym razem wygrzebałam coś niebanalnego. Góra to część od piżamy, a dół to wzorzyste cygaretki. Choć teoretycznie to dwie różne bajki, moim zdaniem pasują do siebie idealnie! Jest więc wzorzyście i nietuzinkowo, a wisienką na torcie są złote sandałki i bandamka na włosach. Prosty zestaw, w których – tu was zaskoczę! – tylko apaszka jest z second handu. Co powiecie na takie pyjama party w środku dnia na tle starych lokomotyw?

Góra od piżamy – H&M

Spodnie – Zara

Apaszka – vintage

Sandałki – Calvin Klein