Mazurska Narnia i pomarańcze

Zima przyszła znienacka i zaskoczyła nie tylko drogowców. Mnie również zaskoczyła i zauroczyła, bo już dawno tu na Mazurach nie widziałam tak „górskich” zimowych krajobrazów. Czapy śniegu na czubkach wysokich sosen, iglaste gałęzie uginające się pod ciężarem bieli i świat cały w cukrze pudrze – obrazek, jak z bożonarodzeniowej pocztówki, choć to dopiero pierwsza połowa listopada! Nie żałuję, bo dzięki temu mogłam pokazać wam kolejną twarz pięknej, różnorodnej i magicznej Polski.

Na tle zaśnieżonych dróg, zaprószonych pól i lasów, skrzącego się od bieli jeziora MOJA SZAFA. Tym razem poetyckie pomarańcze i mandarynki, bo w roli głównej pomarańczowy płaszcz i wełniany sweter. Z wszechogarniającą bielą stapiają się paski na falbankowej koszuli, a kropki na czarnych cygaretkach przypominają spadające płatki śniegu.

Musicie też wiedzieć, że żadna z tych rzeczy nie jest nowa. Wszystko od wielu miesięcy, a nawet lat, mieszka w MOJEJ SZAFIE. Nie licząc zaśnieżonych cygaretek i welurowych botków, wszystko znalazłam w second handzie – za naprawdę niewielkie pieniądze. Więc można, wystarczy chcieć i mieć odrobinę szczęścia. Więcej porad dla mistrzyń buszowania pod ciucholandach znajdziecie TUTAJ!

Płaszcz – vintage

Sweter i bluzka – vintage

Spodnie i botki – ZARA

Zegarek – Atlantic