Na całych jeziorach śnieg

Po dłuższej przerwie wracam do mojej oldschoolowej, staromodnej i nieco szalonej szafy. Choć za oknem jesienna aura, ja mam dla was śnieżną opowieść z dużą dawką mrozu, bieli i ostrego słońca. Kilka tygodni temu trafiliśmy na wyjątkową pogodę i wyjątkowe miejsce, które być może już znacie z MOJEJ SZAFY, ale które wciąż odkrywa przede mną swoje tajemnice.

W tych zamarzniętych taflach wody zatrzymuje się czas, zapachy, smaki i blaski lata są tu nadal, tylko uśpione. Nic nie znika, ale się przeobraża, zmienia swój kształt i odcień. Na moment, na chwilę…Takie są zimowe jeziora, w których można się zakochać, które mogą was oczarować.

W tych magicznych plenerach, gdzieś obok zwykłego ludzkiego życia, ja i MOJA SZAFA. Nie planowałam tego, ale tak się złożyło, że dopasowałam się do przyrody. Jest błękitnie, piaskowo, biało-czarno. Trochę mniej kolorów, niż zwykle, ale za to spora dawka ubrań i dodatków z second handów. W roli głównej melanżowy płaszczyk vintage i jeansowe rurki. Jest bluzka z kołnierzykiem i szary sweterek, a na głowie wielka czapa z pomponem, w której – zapewniam – każdy będzie wyglądać perfekcyjnie. Na deser mała ozdoba hand made, którą kupiliśmy po drodze na przedświątecznym jarmarku. Zanim trafiła na choinkę, ozdobiła moją stylizację i zimowy krajobraz odrobiną koloru!

Płaszczyk i koszula – vintage

Czapka – vintage

Jeansy – Marks&Spencer

Sweter – ZARA

Botki – H&M

Rękawiczki – TK Maxx

Zobaczcie też: POLSKA TURBAN GIRL