Pastelowy Żyrardów

Cytryna i mięta to bardzo orzeźwiające połączenie. Idealnie mogłoby się sprawdzić latem, ale ja postanowiłam przetestować je już teraz. W tle ceglany i zabytkowy Żyrardów – miasto pełne tajemnic, kontrastów. Obok ogromnych zabytkowych willi, pofabrycznego miasteczka z przepięknymi (niezamieszkałymi) loftami i dwóch kościelnych wierz znudzone dzieciaki, szukające szczęścia, a może raczej guza… Obok zrujnowanych fabryk z zakazem wstępu odrestaurowane kamienice, błyszczące okna, sklepy…

Żyrardów - niegdyś mała „Ziemia obiecana”, symbol rozwoju i najwyższej techniki, królestwo polskiego lnu, duma francuskiego wynalazcy i biznesmena Fillipa de Girarda. Dziś miasto tajemniczo ciche, kuszące pięknem starych przędzalni, ale jednocześnie straszące pustką, ostrzegające przed nudą i brakiem pracy, samotne.

Żyrardów wciąż opowiada nam swoją historię i czeka na powiew świeżości, podobnie jak ja czekam na wiosnę. Tę modową tęsknotę widać w MOJEJ SZAFIE. Tym razem postanowiłam poeksperymentować z pastelami w lutym. Zaskoczeni?

Miętę i cytrynę przełamują nieco czarne sandałki, a całość rozgrzewa dosłownie i w przenośni belgijska czekolada, którą – gdy nieco zmarzliśmy – zamieniliśmy na gorącą czekoladę i kawę w klimatycznym Telegraphie. Wybierzcie się razem ze mną na spacer po Żyrardowie!

Sukienka - vintage

Sweter- New Look

Sandałki - Stradivarius

Kopertówka - vintage

Okulary - POLO Ralph Lauren - optiker.pl