Złote pola i fiołkowa Marilyn Monroe

Lawenda, fiołki i bzy krok po kroku podbijają moją szafę. Skąd ten pomysł? Sama nie wiem. Może po prostu tak niewiele fioletu na sklepowych wieszakach? Może jest twarzowy? Może ma jakąś nieznaną mi moc...?

Wśród fioletowych akcentów pani fiołkowa - sukienka, która kilka miesięcy temu trafiła do głębokiego pudła na dnie szafy. Hollywoodzki dekolt, kilkuwarstwowa spódnica, odkryte plecy – cóż, nie zapowiadało się, że szybko ją założę. W końcu na koktajlowe przyjęcia w stylu Marilyn Monroe nie chodzę zbyt często.

Zobaczcie też: MAGICZNY ZACHÓD SŁOŃCA, PONCZO I MELONIK

Czekała, czekała, aż się doczekała. Okoliczności? Gdyby lawendowa sukienka umiała mówić, z pewnością byłaby oburzona! Fiołkowa Marilyn Monroe na polu??? Postanowiłam jednak nic sobie z tego nie robić i zabrałam ją na mały spacer. Wyszło zaskakująco, bo złoto pól, błękit sierpniowego nieba i fiołkowa świetnie do siebie pasują! Na pocieszenie następnym razem zabiorę ją do bardziej luksusowego miejsca ;)

Sukienka – vintage

Espadryle – TK Maxx

Kapelusz – H&M

P.S. Fiołkowa sukienka zadebiutowała u mnie w szafie zimą na łyżwach. Choć tam ukrywała się pod kolorowym płaszczykiem!