Pan słomkowy

To chyba już ostatni raz tego lata, gdy prezentuję się wam w słomkowym kapeluszu. Choć kto wie, może będzie jeszcze jakaś niebanalna okazja…? Gdzie zawędrował tym razem pan słomkowy? To miejsce niezwykłe i pełne tajemniczych historii. Mowa o Pałacu Ciekocinko, który udało nam się zwiedzić podczas nadmorskich wakacji. Położony w samym sercu Kaszub wybudowany został na przełomie XIX i XX wieku przez rodzinę von Ewest, by stać się ostatecznie rozgrabionym i zaniedbanym PGR-em. Niespełna sto lat później resztki dawnego folwarku kupili Sandra i Tomasz Bałukowie, którzy w ciągu zaledwie kilku lat zamienili ruiny pałacu w luksusowy hotel, stadninę koni i SPA. Do Ciekocinka trafiliśmy przypadkiem, zatrzymując się na kawę i mały lunch, ale te kilka chwil wystarczyło, by docenić pracę wielu osób tworzących to miejsce.

Zobaczcie też: MARILYN MONROE I ZŁOTE POLA

Rozległy park, folwark i pałac to wycieczka na co najmniej godzinę zwiedzania. Na mnie największe wrażenie zrobiło jednak pałacowe wnętrze. Każdy szczegół wystroju to dzieło sztuki, to historia, to zabytek. Każdy piękny, opowiadający własną historię. Te przedmioty pamiętające czasy art deco i pierwszych projektów Coco Chanel z powodzeniem mogłyby znaleźć się w niejednym muzeum. Jednak właściciele postanowili podzielić się nimi ze światem. To odległy, stary świat, który wskrzeszono do życia i pozwolono się nim cieszyć. To świat, którego możecie dotknąć, nacieszyć się nim, doświadczyć.

W tym magicznym świecie kawałek MOJEJ SZAFY. W roli głównej wspomniany słomkowy kapelusz, miętowy sweter i plisowana spódnica. Wszystko vintage, wygrzebane gdzieś na łowach, wskrzeszone niczym Ciekocinko. Na przełamanie błękitów odrobina czerwieni i białe espadryle wakacyjnej podróżniczki oraz torebka na łańcuszku – szczypta glamour w tej wyjątkowo sielankowej stylizacji.

Zobaczcie zdjęcia i odkryjcie sami Ciekocinko.