Mroźne popołudnie

Podobno przyleciały już bociany, a więc wiosna tuż, tuż. Zanim jednak w pełnej krasie dotrze na Mazury, jeszcze jedna zimowa sesja. Tym razem na zamarzniętym jeziorze!

W mroźne, zimowe popołudnie wybraliśmy się nad nasze ulubione jezioro, by zobaczyć, jak wygląda zimą. Naprawdę rzadko przyjeżdżamy tu o tej porze roku, ale było warto. To naprawdę nieziemskie uczucie, gdy jezioro, które znasz jako niezmierzoną toń zamienia się  w lustro. Chodzenie po jeziorze jest jak chodzenie po wodzie. Czujesz się ponad wszystkim, bo w końcu jesteś ponad ziemią.

Zanim jednak poznaliśmy ten stan, spotkaliśmy paczkę dzieciaków, która próbowała wybić przerębel i dostać się do wody. Lód był za gruby, by jakikolwiek młotek poradził sobiez tym zadaniem. Pomysł na spędzenie tych kilku chwil na łonie natury padł więc inny: pojeździmy po jeziorze rowerami!

Ja również postanowiłam wypróbować tej ciekawej dyscypliny. Przejażdżka składakiem była krótka, bo robiło się ciemno i coraz zimniej, ale i tak się opłacało. Uczucie nieziemskie. Podobnie jak jedzenie kiełbasek z ogniska na kilkustopniowym mrozie! Wyprawa udana, a sama stylizacja? Oceńcie sami!

P.S. Nikt po tej wyprawie nie był chory!

Sukienka – vintage

Bluza – H&M

Kozaki – J.Crew

Czapka i szalik – pożyczone od siostry

Wisiorek – Madam Lili