Lazurowe Jezioro i powrót do retro

Zamek Królewski, Wawel a może gdański Dwór Artusa? To oczywiście warto zwiedzić i jeśli jeszcze tam nie byliście, zachęcam Was byście znaleźli czas, weekend, kilka dni na odkrycie tego, co w Polsce piękne. Są jednak takie miejsca, które owiane są tajemnicą, do których żeby dojść trzeba przejść przez pole kukurydzy i przedrzeć się przez zarośla, które zapierają dech w piersiach, ale jednocześnie napełniają smutkiem. Jednym z nich jest konińska Błękitna Laguna – tak turkusowa jak wody Chorwacji i tak przejrzysta jak lazur Dominikany.

lazurowe jezioro retro style

 

Do tego Lazurowego Jeziora dotarliśmy podczas jednej z weekendowych wycieczek. Trochę błądziliśmy, trochę wypytywaliśmy mieszkańców, ale wreszcie się udało. Niesamowity kolor wody, który widzieliśmy na zdjęciach, w rzeczywistości popołudniowego słońca okazał się jeszcze bardziej intensywny, nieziemski i bajeczny.

lazurowe jezioro retro style

 

Tak oto stanęliśmy nad brzegiem jeziora, które nie pachnie "jeziornie" i które nie wydaje żadnych dźwięków. To jezioro piękne, niesamowite, ale… martwe. Powstało w miejscu dawnej kopalni odkrywkowej węgla brunatnego, która w latach 70. XX wieku została zalana wodą i przeznaczona na składowisko odpadów paleniskowych z pobliskich elektrowni. To one zmieszane z wodą wytrącają substancje chemiczne, które nadają wodzie ten przepiękny kolor. PH wody w jeziorze dochodzi chwilami do 12,7 i w związku z silnym odczynem zasadowym nie wolno się w nim kąpać. Co prawda zdaniem naukowców odpady nie są toksyczne, ale faktem jest, że w Lazurowym Jeziorze nic nie rośnie i nic nie żyje. Jedynie u brzegów turkusowych wód szumią zatroskane trzciny, szeleszczą naturalną zielenią brzozy i rokitniki.

 

lazurowe jezioro retro style

Jest pięknie, cicho i bajecznie, ale to piękno ma swoją cenę, swoją mroczną historię. To piękno, które podziwiam i którego się boję. Z góry, z map Google'a, turkusowa kropla jeziora na tle zielonych, "polskich" lasów wygląda jak plamka farby umieszczonej tu przez pomyłkę przez jakiegoś malarza. Dziś to ewenement, zjawisko, zaskoczenie, ale może w przyszłości będzie inaczej? Może wokół nas pojawi się więcej turkusowych jezior, na które będziemy mogli tylko patrzeć? Może nasze ciemnobłękitne i ciemnozielone jeziora pachnące wodorostami i tatarakiem, chlupiące rybkami i migoczące ważkami będą za kilkanaście, kilkadziesiąt lat, tym czym dzisiaj turkusowe jezioro? Oby tak się nie stało…

 

lazurowe jezioro retro style

Wspominając wyprawę nad Lazurowe Jezioro, trochę się zamyśliłam i trochę zatroskałam, ale już wracam na modowe tory. Co wybrałam na spotkanie z nieziemskim turkusem? Trochę tropików, trochę retro, trochę stylu kobiet z egzotycznych wysp, trochę Kuby. Jest więc pasiasta kolorowa szmizjerka vintage, którą spięłam także pasiastym paskiem. Są karmelkowe espadryle, które sprawdzają się szczególnie podczas takich eskapad jak ta. Są wreszcie okulary vintage znalezione w jednym z second handów. Lubię je za ciekawy kształt, za tajemniczość, za nostalgię lat 60. Jest wreszcie wzorzysty turban upleciony na włosach z kolorowej, wzorzystej chusty. Jest wreszcie biała torebka zdobiona złotą, metalową rączką. Efekt? Mocne retro na tle turkusowego, kosmicznego jeziora. Kontrast jakich mało, a jednak mam wrażenie, że wszystko tu pasuje. A co wy sądzicie?

 

Sukienka – vintage

Torebka – vintage

Chusta – vintage

Espadryle – Renee

Okulary – vintage

Pasek – vintage