Zapomniana wiosna w Rucianem-Nidzie

Śnieg, mróz, białe czapy na choinkach? Wszyscy na to czekamy, ale jakoś pogoda nie sprzyja bajkowym przedświątecznym pejzażom. Szczególnie w środkowej części kraju…

Postanowiłam więc nie przejmować się brakiem zimowej scenerii i zaprezentować wam jedną ze stylizacji, o którym kompletnie zapomniałam, a ona z sukcesem chowała się przede mną przez ostatnie miesiące.

Na zdjęciach będzie więc wiosennie, momentami upalnie, a w roli głównej wystąpi sukienka vintage, którą kupiłam dokładnie kilka dni przed sesją. To pierwszy, być może drugi, miesiąc po porodzie, a sukienka ma praktyczne rozwiązanie dla każdej matki karmiącej – guziki!

Żeby jednak nie było tak praktycznie, bo to w końcu stylizacja modowa, kolorowe sandałki z satyny. Raczej nie sprawdziłyby się na żadnej z prezentowanych łajb, ale już podczas rejsu małym statkiem wycieczkowym – czemu nie?

Do tego lniana marynarka – jakoś powraca do mnie w wiosennych sesjach bardzo często – oraz kolorowe dodatki: zegarek z parcianym paskiem, bransoletka w stylu boho, torebka vintage i klasyczne okulary.

Tak oto więc jesteśmy – ja i moja wzorzysta sukienka oraz popołudniowe wiosenne słońce nad małym portem w Rucianem-Nidzie. Może przeniesie was choć na moment w nieco cieplejsze i pogodniejsze miejsce niż ten szary, bezśnieżny grudzień…?

Sukienka - vintage

Lniana marynarka - vintage

Sandałki - Stradivarius

Okulary - C&A

Torebka i apaszka - vintage

Zegarek - Timex

Bransoletka - vintage