Etno kamizelka i malowane Zalipie

Jest takie miejsce na mapie Polski, gdzie do produkcji sesji zdjęciowej czy filmu naprawdę nie trzeba zatrudniać scenografa, gdzie niemal każdy dom wygląda jak z bajki, gdzie nawet w listopadzie jest czarodziejsko i kolorowo. To małopolskie Zalipie – słynna – już nie tylko na cały kraj, ale i poza jego granicami – wioska, w której panie częściej chodzą z pędzlem niż kuchenną chochlą, w której kwiaty kwitną przez cały rok, w której wreszcie listonosz nie potrzebuje adresu, bo rozpozna dom po malowidłach.

ZALIPIE ETNO BOHO STYLE

Właśnie tam zajechaliśmy pewnego popołudnia, w drodze na ślub brata. Malowane domki co prawda rozsiane są po całej rozległej wsi, co utrudnia zwiedzanie, ale mimo wszystko udało nam się zajrzeć na kilka podwórek tuż przed zachodem słońca. W Zalipiu znajdziecie m.in. legendarną już zagrodę Felicji Curyłowej, która rozpropagowała to wyjątkowe miejsce i sprawiła, że o malowanych domach w Zalipiu usłyszał cały świat.

ZALIPIE BOHO STYLE

Ona jako jedna z pierwszych rozpoczęła malowanie domów, a wszystko zaczęło się, gdy pewnego dnia, spoglądając na czarny od sadzy sufit w swojej chacie, postanowiła ozdobić go białymi kwiatami. Tak zaczęła się historia, która trwa od ponad stu lat. Dziś w Zalipiu malują niemalże wszyscy. Choć współczesne domy nie wyglądają tak pięknie, jak stare chaty, trudno nie zachwycić się kwiatowymi podwórkami, na których nawet psia buda czy klatka dla królika ozdobiona jest rumiankami, chabrami czy makami.

zalipie boho style

Mówią, że Zalipie jest przereklamowane, że to Cepelia, że trudno dojechać i trudno znaleźć te najpiękniejsze i zabytkowe domy, ale mimo wszystko trudno odmówić temu miejscu magii, bajkowości, wyjątkowości.

zalipie

Jak nie zachwycić się przepięknym opuszczonym domem, z niebieskimi okiennicami, słomianym dachem i kwiatowymi bukietami, które zapierają dech w piersiach? Ja totalnie jestem oczarowana i myślę sobie, że gdy wreszcie będę kiedyś mieć własny dom, z pewnością znajdzie się w nim miejsce na choćby jedno małe malowidło…

Z tych wszystkich zachwytów zapomniałam o MOJEJ SZAFIE! Co dotarło wraz ze mną do kwiatowego Zalipia? Cóż, musiało być równie zdobnie i ornamentowo. Zatem jest - gwiazda stylizacji – ręcznie haftowana złotymi wstążkami kamizelka, którą znalazłam w jednym z second handów. Nie mogłam jej nie kupić! Nie mogłam nie zauważyć! Złote wzory, choć na mojej kamizelce raczej hinduskie niż polskie, idealnie skomponowały się z bukietami w Zalipiu. Do tego czarna, falbankowa spódnica, którą mieliście okazję zobaczyć jakiś czas temu w jednej z wczesnowiosennych sesji. Na głowie – ulubiony atrybut lata – słomkowy kapelusz, a do pary ekstrawaganckie, brzoskwiniowe kolczyki. Jeszcze pantofle vintage i gotowe! Klasyczna czerń, przepiękna kamizelka zdobiona złotem i charakterne dodatki – taki zestaw na spotkanie z Zalipiem.

zalipie

Kamizelka – vintage

Pantofle – vintage

Spódnica – H&M

Kolczyki – Zara

Kapelusz – H&M

Zobaczcie też: POLSKA ITALIA O ZACHODZIE SŁOŃCA