All vintage i pałac w Kurozwękach

- Wójt, pan pisarz, ksiądz, nauczyciel – oto wielki świat Kurozwęk. Zstępując z góry – dopiero widzisz ogrody i gąszcze olbrzymich drzew, a wśród nich oblany dookoła wodą pałac – tak o tym miejscu pisał w swoich "Dziennikach" Stefan Żeromski.

 

pałac w kurozwękach all vintage

Leżący na zielonym szlaku turystycznym z Chańczy do Pielaszowa pałac w Kurozwękach może być wspaniałym przystankiem, oazą wytchnienia, miejscem, w którym teraźniejszość mocno splata się z przeszłością. Może, ale nie musi. Wszystko zależy do tego, jak bardzo będziecie uważni, jak czujni, jak wytrwali.

- Tak latem roku 1888 zobaczyłem to miasteczko, na pograniczu sandomierskiej i kieleckiej ziemi. Przyjechałem tu na zaproszenie stryjecznego brata Józefa Saskiego, zarządcy majątku dóbr w Kurozwękach. Urzekła mnie przyroda tej miejscowości, więc …"Idźmy tam, gdzie panuje wieczny szum brzóz nad szybką wodą rzeki, gdzie dziwnie pachnie w mgle rannej dziewanna i sosny majestatyczne grają niby na organach" – pisał dalej Stefan Żeromski, wspominając pobyt w Kurozwękach.

pałac kurozweki vintage style

 

Pałac w Kurozwękach należący do rodziny Popielów cieszy oczy przepiękną architekturą, poruszającymi wyobraźnię detalami, wielkim ogrodem pełnym wiekowych drzew. Nie warto tutaj korzystać z pomocy przewodnika, lepiej zwiedzać pałac i okolice na własną rękę, odkrywając to miejsce własnymi zmysłami.

 

kurozwęki

Świetliste krużganki, magiczne lustra, sala balowa z panem fortepianem i tajemniczym zegarem – to wszystko odnajdziecie w wiekowym pałacu, ale nie tylko on wart jest odwiedzenia. Odwiedzając Kurozwęki, koniecznie zajrzyjcie do oficyny, która przed laty była herbaciarnią, a dziś pełni rolę małego, przypałacowego hotelu.

 

To tutaj przed laty najprawdopodobniej mieszkał Stefan Żeromski, gdy odwiedzał Kurozwęki.

 

- Czasami wracałem olchowymi alejami od Czernicy nocą, dziewczęta zbierały zioła na łąkach przed Zielenią, słychać było ich śpiew we mgle. Niekiedy przekradałem się Aleją Grabową, aby ujrzeć pełen majestatu pałac. Pewnego razu, gościł tu król August. W czasie jego pobytu odbył się bal, na którym tańczono poloneza, którego dźwięki dobiegały do moich uszu – czytamy we wspomnieniach Stefana Żeromskiego.

 

kurozwęki

Oficyna – otoczona różanymi krzewami odurzającymi pięknem i zapachem, świetlista, dopieszczona architektonicznie, skromna, ale jednocześnie magiczna – szybko stała się moim ulubieńcem.

 

W tle pałacowe Kurozwęki, a na pierwszym planie odrobina mody – tym razem niemal całkowicie vintage. Zarówno bluzka, jak i spódnica, zostały znalezione podczas polowań w second handach. Podobnie jest w przypadku balerinek z ozdobną kokardką czy szerokiego paska. Na szczególną uwagę zasługuje bursztynowe serduszko – podarunek od babci Jadzi.

 

bizuteria serduszko vintage

Kropką nad i jest słomiany kapelusz, który znacie już doskonale z MOJEJ SZAFY. Jest wyjątkowo twarzowy i bardzo się cieszę, że kupiłam go kilka sezonów temu w H&M. Mam już całkiem długą listę chętnych na niego, gdyby zdecydowała się go oddać. Niestety, za każdym razem odmawiam. Za bardzo go lubię. Zbyt dobrze czuje się w mojej szafie.

Bluzka - vintage

Spódnica - vintage

Balerinki - vintage

Pasek - vintage

Kapelusz - H&M

Zegarek - DKNY

pałac w kurozwękach - all vintage