Marynarska baletnica

Światło to temat rzeka, albo jezioro, a może ocean? Choć jest wszędzie i towarzyszy nam przez cały dzień potrafi nas zaskoczyć, oczarować. Tak było właśnie tamtego popołudnia. Miejscem akcji jest bezimienny, lekko dryfujący pomost, a w roli głównej wspomniane światło. Co tym razem wybrałam z MOJEJ SZAFY?

Paski pokładowego majtka spotykają się tu z wirującą na wietrze spódnicą, która świetnie odnalazłaby się garderobie baletnicy. Ja baletnicą nie jestem, piratką też nie, ale łączyć dalekie modowe skojarzenia uwielbiam. Stąd właśnie taki kontrast. Do tego kapitańska swetero-marynarka, słomkowy boater hat i białe trampki, a wszystko przyprawione odrobiną azteckich wzorów ze szmacianej torebki. Jest beztrosko, wakacyjnie i z mrugnięciem oka w stronę samej królowej Coco Chanel.