Kratka Brigitte i magia nieplanowania

Tego dnia wszystko było inaczej. Zamiast słońca grad, zamiast długiej przejażdżki na rowerach krótki dystans po mokrych i błotnistych ścieżkach, zamiast grilla na ogrodzie, niezapowiedziana wizyta w milanowskiej willi. Pogoda w kratkę spłatała nam figla, a może raczej pozwoliła odkryć świat na nowo?  

Soczystość liści, zapach kwiatów i to wyjątkowe światło, które znów nie mogło się zdecydować, czy chce być jeszcze zimowe, czy już letnie – taka była nasza majówka, a jaka była MOJA SZAFA? Trochę sportowa, trochę wygodnicka i z dużą dawką ukochanego retro.

W roli głównej kraciasta spódnica w stylu Brigitte Bardot, ale już na drugim planie mieszanka różnych „modowych temperamentów”. Wystarczy wspomnieć tu chociażby o połączeniu pastelowych sneakersów ze słomkowym kapeluszem. Ten ostatni poczuł się jak ryba w wodzie w towarzystwie „chłopców” z The Warsaw Dixielanders. Postanowiliśmy więc dołączyć i zaśpiewać razem z nimi „Ta ostatnia niedziela…”

W rezultacie pogodowych anomalii odkryliśmy nowe ścieżki, trafiliśmy na przedwojenną potańcówkę i pobujaliśmy się na starej huśtawce. Nasyciliśmy oczy poburzową zielenią i osuszyliśmy się przy kominku.

Nic tego dnia nie było zaplanowane i może właśnie tak wychodzi najpiękniej?

Sukienka apaszka i kapelusz - vintage

Sweter - ZARA

Sneakersy - New Balance