Vintage ogrodniczka

To miejsce na końcu świata znaleźliśmy przypadkiem. Jest tu cicho, naturalnie i przede wszystkim bajkowo. To miejsce nazywa się „Lecą Żurawie”, a my całą rodzinką byliśmy tam tylko na chwilę.

Jednak była to chwila bardzo wiosenna, bo pełna kwitnących drzew i krzewów. Grzechem byłoby nie skorzystać! A więc jest! Jedna z najromantyczniejszych sesji w MOJEJ SZAFIE i jedna z najbardziej vintage’owych stylizacji, które do tej pory miałam okazję Wam zaprezentować.

Gwiazdą jest sukienka w kwiatki, wyszperana na allegro. Do tego słomkowy kapelusz kupiony za bezcen w secondo handzie. Gdy zobaczyłam go po raz pierwszy wyobrażałam w nim sobie eleganckie panie z początku XX wieku przechadzające się po sopockim molo…

Do tego kwieciste czółenka i różowy pasek, również vintage.

LUBICIE MOJEGO BLOGA? POLUBCIE MÓJ PROFIL NA FACEBOOKU I INSTAGRAMIE! ZAPRASZAM!