Kwiecień – plecień

Na podwórku u babci robi się wiosennie. Kot dachowiec wygrzewa się w ciepłych promieniach słońca. Spod ziemi wyskakują pierwsze wiosenne kwiaty – ku uciesze pszczół i motyli. Stary miętowy gołębnik również nabrał wyrazu w ostrych promieniach słońca. Jest tak jasno, że trzeba zmrużyć oczy… Więc mrużę i opowiadam wam kolejną modową historię…

Pasiastą bluzkę być może już kojarzycie, a jeśli nie, zajrzyjcie do opowieści UZALEŻNIONA OD KOLORÓW.

Mokasyny też towarzyszą mi od ubiegłorocznej jesieni i stały się stałymi bywalcami MOJEJ SZAFY. Pozostałe elementy to „modowe świeżynki” – plisowana spódnica znaleziona niedawno w ciucholandzie i płaszcz w burą kratkę. Oj ten to ma charakter! Jest kłujący, chropowaty i bardzo mięsisty. Kontrastuje z szaleństwem kolorów bluzki i spódnicy. Takie połączenia lubię najbardziej, w końcu kwiecień - plecień… Zobaczcie zdjęcia, może zainspirują was do własnych modowych „plecionek”… ;)

Płaszcz - Aryton

Bluzka - H&M

Spódnica - vintage

Mokasyny - TK Maxx

Apaszka - vintage