Urok niuansów i herbatnikowa ulica

Po miesiącach powracam do tego miejsca, gdzie czas płynie jakoś inaczej. Niby miejsko, ale jednocześnie wolniej. Mniej tu ludzi, jakieś ciche zapomniane miejsca, trochę przedwojennie.

Wilno, bo o nim mowa, to kolejny przystanek w MOJEJ SZAFIE. Tym razem nad wyraz prosto, bo w prostocie urok tego miejsca. Niuanse stylizacji jak tajemnicze uliczki, które snują swoją własną historię. Zieleń, chmury i wiatr w ruinach zamku Giedymina, a tuż obok wileński Wall Street. Na deser ulica dla miłośników herbaty – ja polecam tę z fioletowego bzu z dodatkiem syropu z mniszka lekarskiego. Po prostu pycha!

Sama stylizacja? W sumie dwa kolory i można przy niej śpiewać: „Choć pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko… Takie moje powracające Wilno.

Bluza – Cubus

Cytrynowe rurki – vintage

 Sandałki – H&M