Wycieczka do folkowego królestwa!

Uwielbiam sztukę ludową! Nie tylko dlatego, że wiem, ile pracy zajmuje stworzenie jednej haftowanej bluzki czy wystruganie zabawki, ale chyba przede wszystkim za wyobraźnię i wrażliwość na piękno, a tego trudno nauczyć się nawet w najlepszej artystycznej szkole! Po prostu trzeba to mieć! Urodzić się z tym, wyssać z mlekiem matki!

Ostatnio odkryłam Koniaków. Ta mała wioska w Beskidzie Śląskim słynie z szydełkowej bielizny, ale okazało się, że ma znacznie ciekawsze, ponadczasowe oblicze. Po krótkim spacerku z saneczkami razem z całą rodzinką zajrzeliśmy do jednego ze sklepików, sprzedających sztukę ludową.

W środku prawdziwy raj dla fanów folkowego designu! Były gliniane i ręcznie ozdabiane kubeczki, były haftowane bluzki (także dla dzieci!) i szyte ręcznie przytulanki.

Jednak mój numer jeden to wełniana czerwona kamizelka, bogato ozdobiona zabawnymi pomponami. Była po prostu cudowna, ale niestety… nie na moją kieszeń w tamtym momencie. Pozostało mi tylko popatrzeć, porobić kilka zdjęć i zapamiętać…

Tuż w galerii obok koronkowe cuda, a każde z nich to co najmniej kilka tygodni pracy jednej kobiety! Przepiękne, szydełkowe „śnieżynki” pamiętam z dzieciństwa, bo babcia miała taką jedną na okrągłym stole… Wtedy nie wiedziałam ile coś takiego jest warte, ile trzeba włożyć w to pracy, cierpliwości, serca…

I na deser kafelki z motywem charakterystycznej koniakowskiej koronki. Idealny pomysł do kuchni, nie tylko w stylu folkowym. Jedno miejsce i tyle inspiracji! Zobaczcie sami kilka fotografii z krótkiej wyprawy do Koniakowa!