DUMBO - JASNA STRONA TIMA BURTONA

Wielkie uszy, legendarna animacja ze stajni Walta Disneya i Tim Burton w roli reżysera – co może wyniknąć z takiego połączenia? Mowa o filmie "Dumbo", który za oceanem spotkał się ze sporą falą krytyki, ale moim zdaniem najnowsza wersja historii o najbardziej uszatym słoniu wszechczasów jest naprawdę świetna!

Filmy tworzy się po to, by czarować, wywoływać emocje, przenosić w czasie i przestrzeni. "Dumbo" Tima Burtona dokonał tego wszystkiego jednocześnie i jestem pewna, że zachwyci każdego, nawet jeśli znamy doskonale pierwowzór filmu.

Disneyowski oryginał z lat czterdziestych nie jest długi i kończy się na scenie, w której słoń po raz pierwszy lata na własnych uszach. Tim Burton postanowił dopisać dalszą część historii, zabierając nas w świat magii, bogactwa swojej wyobraźni, dobra wygrywającego ze złem.

dumbo

Cała historia rozpoczyna się w podupadającym, ale jakże kolorowym cyrku Maxa Mediciego (Danny DeVito). Z wojny powraca Holt Farrier (Colin Farrell). Przed laty był jednym z członków trupy i ujeżdżał konie. Teraz może zapomnieć o tak prestiżowym zadaniu. Na wojnie stracił rękę. Na miejscu dowiaduje się też, że jego ukochana żona zmarła. Jedyne, co pozostało mu z przedwojennych czasów, to dwójka słodkich i rezolutnych dzieci – Milly i Joe.

dumbo tim burton

Choć nie jest to szczyt jego marzeń, Holt zostaje opiekunem słoni. Niebawem na świat przychodzi małe słoniątko. Okazuje się, że jest wyjątkowe. Ma ogromne uszy! Dyrektor cyrku nie jest zadowolony z takiego obrotu sprawy, ale Milly i Joe odkrywają, że uszaty słonik ma niezwykły talent. Wystarczy podetknąć mu pod nos małe piórko, by Dumbo zaczął latać.

dumbo

Tak oto mały latający słonik zostaje gwiazdą cyrku Maxa Medici, który liczy na to, że dzięki Dumbo wreszcie wyjdzie z finansowego dołka. Wieść o Dumbo dociera do bezwzględnego potentata z Nowego Jorku (Michael Keaton). V.A. Vandevere proponuje Maxowi Mediciemu udział w jego rozrywkowym przedsięwzięciu. Na spotkaniu biznesmenowi towarzyszy piękna akrobatka Colette Marchant (Eva Green).

dumbo

Niedługo potem cała trupa Mediciego wraz z latającym słonikiem wkracza w blasku fleszy do wesołego miasteczka Vandeverego. To tutaj rozegrają się najbardziej spektakularne sceny i to tutaj Dumbo odnajdzie swoją wytęsknioną mamę, którą stracił, po tym jak Max Medici odsprzedał ją poprzedniemu właścicielowi. Jak skończy się ta historia? Nie powiem, ale większość z was i tak się pewnie domyśla. W końcu to bajka, a bajki kończą się…

dumbo

Niezależnie od tego, jak bardzo przewidywalna jest scena końcowa, "Dumbo" trzyma w napięciu nie tylko dzieci. Wzrusza do łez ( w przypadku moim i Tosi kilkukrotnie), paraliżuje pięknem słonika, który choć stworzony w studiu grafików komputerowych, ma w sobie niezmierzone pokłady ciepła, czułości i dobra. Jego wielkie smutne oczy wciąż mam w pamięci! Bawi dialogami, rozbraja mądrością i prostotą jakże ważnego przekazu. Zachwyca wreszcie scenografią i kostiumami, które są nietuzinkowym połączeniem historycznych zapożyczeń sprzed wieku, kadrów z animowanego pierwowzoru i inspiracji dziełami sztuki, a wszystko to okraszone sporą dawką burtonowskiej wyobraźni.

dumbo

To dzięki Timowi Burtonowi prosta opowieść o latającym słoniku nabiera innego, głębszego wymiaru. Staje się nie tylko bajką dla najmłodszych, ale też smakowitym kąskiem nawet dla najbardziej wymagającym filmowych koneserów. Na pewno przypadnie wam do gustu także wątek Milly, która marzy o karierze naukowej, a jej idolką jest nie kto inny jak Polka Maria Curie-Skłodowska.

Co prawda to najmniej mroczny ze wszystkich filmów reżysera i być może ten fakt sprawił, że film nie spotkał się z dobrymi recenzjami w Stanach Zjednoczonych. Moim zdaniem jednak, jasna strona Tima Burtona jest równie ciekawa, co ta druga.

P.S. Może “Dumbo” nie jest bardzo burtonowski, ale mimo wszystko momentami smutny, straszny, okrutny. W takim właśnie świecie żyje mały słodki słonik i jego dzielni przyjaciele. Choć cała historia ma dobre zakończenie, chyba nie polecam filmu dzieciom poniżej piątego roku życia. Malutkie dzieci mogą się po prostu wystraszyć.