Monique Lhuillier - panna młoda w krainie czarów

Co kojarzy mi się najbardziej, gdy patrzę na drzewa wiśni obsypane białymi kwiatami? Na myśl przychodzi mi tylko jedno: SEZON ŚLUBNY ROZPOCZĘTY!

W ofercie największych domów mody pojawiły się nowe, ślubne kolekcje, a wszystkie – niczym Kopciuszek na balu, szepczą do przyszłych panien młodych tylko jedno: WYBIERZ MNIE, MNIE WYBIERZ, WYBIERZ MNIE!

Trudno nie zachwycać się modą ślubną, nawet jeśli TEN WYJĄTKOWY DZIEŃ macie już za sobą. Jeśli kochacie modę, docenicie również kunszt i piękno każdej ślubnej kreacji! Dla wielu kobiet na świecie ślub to jedyna okazja w życiu, aby założyć prawdziwą balową suknię!

monique lhuillier bridal spring 2016

Świeżo i bajkowo zrobiło się też w butikach Monique Lhuillier. Słynna designerka sukien ślubnych właśnie pokazała światu 18 najnowszych modeli, dedykowanych na sezon wiosna 2016. Inspiracją do ich powstania była historia Alicji w Krainie Czarów, a w szczególności „ciemne wątki” tej opowieści.

- Moja kolekcja jest bardzo zmysłowa i elegancka. To coś zupełnie nowego, przesuwającego granice – komentuje swoje ślubne dzieło Monique Lhuillier w rozmowie z magazynem The Knot. – Inspiracji szukałam w Alicji w Krainie Czarów. W tej opowieści jest sporo ciemności, ale jednocześnie bardzo dużo światła. Suknie są ekstremalnie zmysłowe, bardzo bliskie ciału. Jestem bardzo podekscytowana momentem, w którym moje projekty wreszcie nabiorą życia.

monique lhuillier spring 2016

Monique Lhuillier dodała, że projektując poszczególne suknie, myślała o małej dziewczynce, która marzy o swoim ślubie, obmyśla każdy detal, każdą fałdkę i każdą koronkę sukni. Tę precyzję i doskonałość bez problemu odnajdziecie w sukniach Monique Lhuillier.

suknia ślubna

Misterne koronki spotykają się tu z mgiełką tiulu. Ekspresyjne postrzępione falbany z delikatnością i elegancją satynowych wstążek i kokard. Obcisła góra w wielu projektach kontrastuje z mocno rozkloszowanym, „księżniczkowym” dołem.

- To, co zaczerpnęłam z Alicji z Krainy Czarów to również objętość spódnicy. Chciałam, aby była pełna fantazji, wdzięku i symbolizowała dobrą zabawę – dodaje Monique Lhuillier.

Wielowarstwowe tiulowe spódnice pojawiają się więc niemal w każdym projekcie. Jednak nie są one tak ciężkie jak typowa „ślubna beza”. Mają w sobie lekkość i wyglądają tak, jakby unosiły się nad ziemią. To, co mnie zauroczyło najbardziej to właśnie ten „mgiełkowy materiał”. W dwóch czy trzech projektach pojawia się on również na górnej części sukni, tworząc „gorsety” utkane z babiego lata. Wygląda to naprawdę nieziemsko!

Ja w tych kreacjach nie zauważam żadnej „ciemności”, o której wspomina projektantka. Jest romantycznie, magicznie, ulotnie…

Piękne są również odcienie sukni, bo wśród modeli pojawia się nie tylko klasyczna biel i ecru, ale też pudrowy róż (chyba mój ulubiony model!) i mleczna mięta. Naprawdę jestem zachwycona i żałuję, że mój ślub to już tylko wspomnienie…

LUBICIE MOJEGO BLOGA? POLUBCIE MÓJ PROFIL NA FACEBOOKU I INSTAGRAMIE! ZAPRASZAM!